To się nie opłaca

Porażka w ostatniej bitwie kosztowała mnie nie tylko utratę zaufania, ale co najgorsze – pojazdu. Cóż są warte nawet najlepsze umiejętności, gdy nie można ich użyć? Miałem niby nieco odłożonych monet ale za mało, aby odbudować cały pojazd. Ledwo starczyło na podstawową kabinę, kilka kół i dwa karabiny.  Gdy ruszał, cały się trząsł jakby zaraz miał się rozpaść, a karabiny nadawały się co najwyżej do przestrzelenia kół. Pilot praktycznie się do mnie nie odzywał. Spoglądał czasem ponurym wzrokiem zapewne przeklinając dzień w którym na mnie trafił. Passa odwróciła się, gdy podczas jednego z wypadów na samotnego zwiadowcę Lunatyków trafiłem na patrol Knechtów. No wiecie – tacy „nowocześni” rycerze. Średniowieczna stylistyka, koła niczym wyrwane ze starych armat i dziwaczny język. Za moją ofiarę wypłacili nagrodę w postaci podejrzanie wyglądających monet i obiecali więcej, jeżeli jeszcze kilku pokonam.

– To się nie opłaca…. – wypalił spod nosa pilot.

Zignorowałem go – przed oczami miałem już wizję stosu monet za pokonanych wrogów i „skarbów” które mógłbym za nie kupić. Wskazałem mu wymownie środkowym palcem, gdzie jego miejsce i odpaliłem grata. Zatrzeszczał, zawył, wypluł chmurę czarnego dymu i kilka pocisków które zatrzymały się na rurze wydechowej, ale ruszył. Tego dnia stoczyliśmy jeszcze kilkanaście potyczek, a wizja zarobku dodawała skrzydeł. Powoli rósł stos monet, a wraz z nim wiara w siebie i szacunek członków klanu. Prócz monet, od czasu do czasu, trafiały się fanty w postaci kół, karabinów, strzelb i innych części służących do rozbudowy pojazdu. Już nie powracałem do garażu starym, rozklekotanym gratem – mały śmieszny pojeździk przypominający większą wersję quada przeobraził się w prawdziwą stalową bestię. Nawet pilot jakby rzadziej ponuro na mnie spoglądał, chociaż nadal niewiele się odzywał.

Gdy zebrałem już pokaźną sumkę monet zacząłem wymieniać je i część złomu na losowe kontenery od Knechtów. Kiedyś podobno był taki program w telewizji – Łowcy Okazji – kilku kolesi najpierw licytowało praktycznie w ślepo kontener śmieci, licząc na to, że znajdą coś ciekawego. Później próbowali opchnąć to co znaleźli. Kupowanie rzeczy od rycerzy w sumie niewiele się różniło – nigdy nie wiedziałeś co trafisz. Co prawda krążyły plotki, iż gdzieś ktoś kiedyś znalazł coś wartościowego, ale przeważnie trafiały się puszki sprayu, koła lub jakieś stare zwierzęce kości.

– Mówiłem że się nie opłaca…

Zignorowałem go jak zwykle. Inni też nie próżnowali – w obozie pojawiało się coraz więcej kontenerów, które z wypiekami na twarzy otwierano licząc na cud. Ale cuda się nie zdarzały, a magazyny puchły od niepotrzebnego szmelcu. Tylko ja uparcie odmawiałem otwierania własnych. Większość spoglądała z politowaniem i pukała się w czoło – oczywiście łącznie z pilotem. Tak minęły dwa długie tygodnie – cały czas na polu walki w poszukiwaniu celów, zbieraniu monet, złomu i zwożeniu kontenerów.

– Odjechali! Knechci odjechali!

W obozie panowało poruszenie – część nie dowierzała, niektórzy pytali skąd brać teraz kontenery, inni przeklinali swoją głupotę ciskając w dal niepotrzebne już nikomu monety.

– To co teraz? – zapytał pilot.

Spojrzałem wymownie na potężną stertę zamkniętych szczelnie rycerskich błyskotek.

– Czekamy.

Pilot powoli trawił odpowiedź. Wraz z trawieniem jego oczy lśniły coraz mocniej, a na twarzy zaczynał rysować się szelmowski uśmiech.

Spichris

Miłośnik wielu gatunków gier, nie pogardzi też dobrą książką czy filmem z gatunku fantasy i science fiction. Poza rozgrywkami wirtualnymi zajmuje się również łucznictwem, uwielbia gotować.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług.

Close