To jest Crossout!

Social share: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Nie pamiętam jak zaczęło się to wszystko – jak Crossout dziesiątkował populację, jak miasta przeobrażały się w ogromne cmentarze. Nie pamiętam całego chaosu który zapanował, ani jak wyglądali ludzie. Byłem zbyt młody by zapamiętać. Wiem jednak jedno – tylko wspólnym wysiłkiem Ocaleni mogą przywrócić dawny ład i porządek. Razem jesteśmy w stanie odbudować to co zabrała nam zaraza. Razem jesteśmy w stanie przywrócić Ziemi świetność. Nie przychodzi to jednak łatwo, o każdy centymetr ziemi, o każdy litr paliwa, o każdą kroplę wody musimy walczyć z tymi, którym obecny stan rzeczy odpowiada. Dlatego łączymy się w klany, dużym grupom łatwiej zdobyć pożywienie i części, łatwiej przetrwać. Ciągle poszukujemy nowych źródeł zaopatrzenia – przeczesujemy stare magazyny, opuszczone bazy wojskowe, stacje paliw i jeśli trzeba, walczymy. Do przemierzania tego nieprzyjaznego świata potrzebujemy transportu, paliwa i broni. Dużo broni. Strzelać można nauczyć każdego, nawet małpę czy Lunatyka, ale prowadzenie pojazdu na polu walki, o tak, do tego trzeba się urodzić. Ciężko jednak skupić się na prowadzeniu i jednocześnie obsługiwać wszystkie te zabawki przymocowane do karoserii. To dlatego zawsze jest nas dwóch – kierowca i pilot – jak dwie strony jednej monety.

Najlepsze części, broń czy amunicję wytwarzamy z uranu, jednak ciężko go zdobyć i jest wyjątkowo drogi. Ostatnio mieliśmy szczęście i natknęliśmy się na spore wojskowe magazyny w których wykryliśmy duży zapas tego drogocennego pierwiastka. Jest tylko jeden problem, dostępu broni wrogi nam klan. Nie było innego wyjścia – zapadła decyzja o ataku. Od tygodni szykowałem swój wóz – dziesiątki godzin spędzonych na bezludziu, zbieranie złomu, walki z Lunatykami, wydzierania benzyny pustyniom. W końcu byłem gotowy – w karoserii, niczym drzewa w jeziorze, odbijały się lufy dział przyspawanych do kabiny. Nowe, podwójne koła zapewniały idealną przyczepność, a mruczący pod pancernymi płytami silnik wymontowany ze starego samolotu, zapewniał odpowiednią moc. Tak, byłem gotów. Wraz z pilotem obsługującym uzbrojenie stanęliśmy na przeciw wroga. Silnik cudownie wył, gdy przyciskałem pedał gazu, a powietrze wypełniał cudowny posmak spalin.

Jeszcze chwila, jeszcze moment…

Kurczowo zaciskam ręce na kierownicy.

Ruszamy.

Koła wyrzucają kilogramy piachu w powietrze, a ryk silników pracujących na pełnych obrotach staje się nie do zniesienia.

Pi

Pi Pi

Pi Pi Pi

Spoglądam na przerażoną twarz pilota, który wydał z siebie tylko dwa ściszone słowa:

– Kur…, TOW.

Czas praktycznie stanął w miejscu – kątem oka dostrzegam rakietę wylatującą zza pobliskiego budynku, ale jest już za późno. Potężna eksplozja i przerażony krzyk pilota zlewają się w jedno. Pojazd koziołkuje kilkukrotnie rozsiewając po drodze całą masę części i z impetem wbija się w ścianę budynku. O dziwo – żyjemy, nie wiem jak, ale żyjemy. Przez chwilę zastanawiam się czy przeżylibyśmy będąc zwykłymi ludźmi? Nie ma jednak czasu na takie dywagacje, pomagam wydostać się pilotowi i jak najszybciej ruszamy w kierunku naszej bazy. Całą drogę słucham jego narzekań jakie to TOW-y są OP, że skaczą jakby się teleportowały, że praktycznie nie da się ich zestrzelić i że czemu ich nie znerfią!

Nie wytrzymuję. Ściągam gogle, łapię go za kombinezon i przyciągam do siebie:

– To nie jakaś pier… gra! To jest Crossout!

Social share: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Spichris

Miłośnik wielu gatunków gier, nie pogardzi też dobrą książką czy filmem z gatunku fantasy i science fiction. Poza rozgrywkami wirtualnymi zajmuje się również łucznictwem, uwielbia gotować.

  • TatoWezSieplz

    Świetny pomysł na to forum!

  • PolskiStalker24

    Fajny tekst

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij