To jest Crossout! | Crossout Gamestone

To jest Crossout!

Nie pamiętam jak zaczęło się to wszystko – jak Crossout dziesiątkował populację, jak miasta przeobrażały się w ogromne cmentarze. Nie pamiętam całego chaosu który zapanował, ani jak wyglądali ludzie. Byłem zbyt młody by zapamiętać. Wiem jednak jedno – tylko wspólnym wysiłkiem Ocaleni mogą przywrócić dawny ład i porządek. Razem jesteśmy w stanie odbudować to co zabrała nam zaraza. Razem jesteśmy w stanie przywrócić Ziemi świetność. Nie przychodzi to jednak łatwo, o każdy centymetr ziemi, o każdy litr paliwa, o każdą kroplę wody musimy walczyć z tymi, którym obecny stan rzeczy odpowiada. Dlatego łączymy się w klany, dużym grupom łatwiej zdobyć pożywienie i części, łatwiej przetrwać. Ciągle poszukujemy nowych źródeł zaopatrzenia – przeczesujemy stare magazyny, opuszczone bazy wojskowe, stacje paliw i jeśli trzeba, walczymy. Do przemierzania tego nieprzyjaznego świata potrzebujemy transportu, paliwa i broni. Dużo broni. Strzelać można nauczyć każdego, nawet małpę czy Lunatyka, ale prowadzenie pojazdu na polu walki, o tak, do tego trzeba się urodzić. Ciężko jednak skupić się na prowadzeniu i jednocześnie obsługiwać wszystkie te zabawki przymocowane do karoserii. To dlatego zawsze jest nas dwóch – kierowca i pilot – jak dwie strony jednej monety.

Najlepsze części, broń czy amunicję wytwarzamy z uranu, jednak ciężko go zdobyć i jest wyjątkowo drogi. Ostatnio mieliśmy szczęście i natknęliśmy się na spore wojskowe magazyny w których wykryliśmy duży zapas tego drogocennego pierwiastka. Jest tylko jeden problem, dostępu broni wrogi nam klan. Nie było innego wyjścia – zapadła decyzja o ataku. Od tygodni szykowałem swój wóz – dziesiątki godzin spędzonych na bezludziu, zbieranie złomu, walki z Lunatykami, wydzierania benzyny pustyniom. W końcu byłem gotowy – w karoserii, niczym drzewa w jeziorze, odbijały się lufy dział przyspawanych do kabiny. Nowe, podwójne koła zapewniały idealną przyczepność, a mruczący pod pancernymi płytami silnik wymontowany ze starego samolotu, zapewniał odpowiednią moc. Tak, byłem gotów. Wraz z pilotem obsługującym uzbrojenie stanęliśmy na przeciw wroga. Silnik cudownie wył, gdy przyciskałem pedał gazu, a powietrze wypełniał cudowny posmak spalin.

Jeszcze chwila, jeszcze moment…

Kurczowo zaciskam ręce na kierownicy.

Ruszamy.

Koła wyrzucają kilogramy piachu w powietrze, a ryk silników pracujących na pełnych obrotach staje się nie do zniesienia.

Pi

Pi Pi

Pi Pi Pi

Spoglądam na przerażoną twarz pilota, który wydał z siebie tylko dwa ściszone słowa:

– Kur…, TOW.

Czas praktycznie stanął w miejscu – kątem oka dostrzegam rakietę wylatującą zza pobliskiego budynku, ale jest już za późno. Potężna eksplozja i przerażony krzyk pilota zlewają się w jedno. Pojazd koziołkuje kilkukrotnie rozsiewając po drodze całą masę części i z impetem wbija się w ścianę budynku. O dziwo – żyjemy, nie wiem jak, ale żyjemy. Przez chwilę zastanawiam się czy przeżylibyśmy będąc zwykłymi ludźmi? Nie ma jednak czasu na takie dywagacje, pomagam wydostać się pilotowi i jak najszybciej ruszamy w kierunku naszej bazy. Całą drogę słucham jego narzekań jakie to TOW-y są OP, że skaczą jakby się teleportowały, że praktycznie nie da się ich zestrzelić i że czemu ich nie znerfią!

Nie wytrzymuję. Ściągam gogle, łapię go za kombinezon i przyciągam do siebie:

– To nie jakaś pier… gra! To jest Crossout!

Spichris

Miłośnik wielu gatunków gier, nie pogardzi też dobrą książką czy filmem z gatunku fantasy i science fiction. Poza rozgrywkami wirtualnymi zajmuje się również łucznictwem, uwielbia gotować.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług.

Close